poniedziałek, 3 października 2011

Dreams are like water: colorles and dangerous

  Czas i perspektywa*
Marzenia są jak woda: bezbarwne i niebezpieczne...
  Rutyna usypia uważność.
Łatwo osunąć się w miękką pierzynę powtarzanych czynności. A po przebudzeniu zdarza się, że wyczuwamy dłonią zawartość nocnika.


*punkt widzenia, dystans

Flaszka, albo co Cię czeka, będąc wiernym swojemu wyobrażeniu o fotografii w opozycji do utartych kanonów tejże


Poniewczasie.
  Niemal za każdym razem spust migawki zwalniam za późno. Od kilku do kilkuset milisekund za późno . Świadomość ta czyni większość moich  zdjęć  linkami do alternatywnych wariantów danej chwili.
Moja percepcja razy przesłona minus czas migawki.
  Jest to stan zdecydowanie akceptowalny.
Wykonując fotografię, w moim odczuciu perfekcyjną, kompletnie wymazuję z umysłu informacje dotyczące okoliczności jej powstania. Platon, Ustami króla Tamuza, mówił, że pismo zabija pamięć. Fotografia tą pamięć unicestwia. Zamiast efemerycznego, naznaczonego emocjami i zniekształconego przez niuanse umysłu wizerunku danej chwili, mamy plik cyfrowy. Jotpeg tudzież raw. Krystaliczny zapis informacyjny plus zerowy rejestr uczuć.
  Niedosyt, związany ze spartoleniem zdjęcia łatwo obracam w słodko-gorzkie, ale żywe, wspomnienie.
  Czy Henri Cartier-Bresson, mistrz decydującego momentu, pamiętał swoje najlepsze kadry? A może tylko ich refleksy?
                          Wytrącone w powłoce srebrowej elektrony...

Dla odbiorcy: magia na skrawku papieru zaklęta.
Dla twórcy:  pustka skrawkiem papieru wypełniona.

niedziela, 28 sierpnia 2011

Klękam

„Nie ma żadnych wątpliwości, że majestat i piękno świata drzemią w 
każdej jego drobinie... Nie ma żadnych wątpliwości,  że w 
drobiazgach, owadach, prostych ludziach, niewolnikach, karłach, 
chwastach, odpadach i śmieciach kryje się znacznie więcej, niż 
przypuszczałem..."

Walt Whitman




   Klękam... Demonom fotografii studyjnej oddaję należny im szacunek. Kreować, owszem, czemu nie, fajna opcja. Fashion nęci. Beauty ciągnie (sic). Lachony się foci, hajs się goli. A przecież tak wiele dzieje się we wzgardzonych niuansach i mikro-pierdołach. Wszystkim, którzy gardzą fotkami pszczółek i kwiatków powiadam: diabeł tkwi w szczegółach ! A klękam przed Wami, o Przecierpliwi Zdejmowacze!

Twój kot kupowałby WHISKY

  Technika pozwala na niebywałą manipulację obrazem. Ten kolorowy negatyw stał się czarno-białym zdjęciem cyfrowym. Mam nadzieję, że Panowie, nie mają nic przeciwko. Tak naprawdę wątpię, czy obeszło by ich to. Z pewnością mają ważniejsze sprawy na głowie.
  Pora ujawnić Powód nr 3 !
  Bo Pan Witold, autor najkonstruktywniejszych uwag dotyczących mojej twórczości, sytuacji społeczno-gospodarczej naszego kraju oraz stanu chodnika przed blokiem, powiedział:
 "Jedziesz z tym gównem, małolat !"
  Więc jadę...

Co gdzie co ?

















Percepcja zależna jest od aparatu postrzegania. I tyle.

W niedzielę po osiemnastej **


Zdjęcie jako transparentny beton, posiadający cechy wehikułu czasu, rzucony na tę chwilę :
a) dematerializujący ją dla fotografa w chwili naciśnięcia spustu migawki;
b) urzeczywistniający ją w kontekście oderwanym od pierwotnego, TERAZ*

*tzn. zawsze. Albo w niedzielę po osiemnastej.
** rzecz jasna tytuł ( jak w każdym niemal poście) nie odnosi się bezpośrednio do treści zdjęcia. Cień śmietnika świadczy jednoznacznie, że fotografia została wykonana tuż przed, lub zaraz  po południu.